A+ A A-
W Europie zdjęto i podeptano z zasłużoną satysfakcją żelazną kurtynę już ponad dwie dekady temu, ale koncept zdaje się nie tracić na aktualności w Azji Dalekowschodniej. Chiny po krwawej wiośnie 1989 robią swoje za białą kurtyną praw człowieka, którą Zachód przezornie oddzielił się od demoludzkiego sąsiada. Natomiast za południowozachodnią bambusową miedzą prowincji Junnan leży, w znaczeniu dosłownym i przenośnym, Laos. Państwo historycznie zwane Krainą Miliona Słoni jest jedną z ostatnich oaz spokoju na naszej planecie i ekoturystycznym rajem, w którym za dolary można podglądać plemiona ze 160 grup etnicznych, porozumiewających się w 82 językach. Czas poza stolicą kraju Wientian zatrzymał się w miejscu, dorośli zdają się nie odczuwać najmniejszej presji bicia zegara, a dzieci jeszcze potrafią się bawić. Północny Laos to puszcze i knieje, gdzie często jedyną oznaką końca dziewiętnastego wieku są jaskrawoczerwone reklamy telefonii komórkowej UNITEL i przaśne anteny telewizyjne, które urozmaicają dziewiczy krajobraz od dopiero ośmiu lat. Perłą w koronie królestwa Laosu jest była stolica Luang Prabang, której zabytkowe świątynie wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO i gdzie co rano ulicami maszeruje korowód kilkuset mnichów buddyjskich, zbierając jałmużnę w formie produktów żywnościowych, które służą im za całodzienny posiłek.
Dział: Daleki wschód
Napisała
Czytaj dalej... 0

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się