A+ A A-

Chryzantemowe bonsai i księżniczki w kimonach

Oceń ten artykuł
(2 głosów)
Właściwie poszłam zobaczyć tylko wystawę chryzantemowych bonsai, które w tym miesiącu wyeksponowane są w wybudowanym 2400 lat temu chramie Hikawa Jinja przy Parku Omiya. Położona 25 kilometrów na północ od centrum Tokio Omiya od czasów wielkiego trzęsienia ziemi w Kantō w 1923 roku słynie jako Miasto Bonsai.

Zupełnie jednak zapomniałam, że nadal trwa święto Shichi-go-san (七五三, czyli 7-5-3). Jako, że przypadające na 15 listopada Shichi-go-san nie jest dniem wolnym od pracy, obchodzi się je w weekend, który jest kalendarzowo najbliżej tej daty.

Rytuał pochodzi jeszcze z czasów epoki Heian (okres w historii Japonii trwający od 794 do 1185 roku), kiedy obrzęd 7-5-3 służył celebracji szczęśliwego osiągnięcia wieku średniego dzieciństwa. Tradycja z cesarskiego dworu trafiła do klasy samurajów. Trzyletnim samurajom w święto Shichi-go-san przestawano golić głowy, a ci pięcioletni mogli po raz pierwszy w życiu nałożyć hakamę. Natomiast siedmioletnim dziewczynkom pozwalano od tego dnia obwiązywać kimono pasem obi.

W erze Meiji tradycja dotarła także do zwykłych śmiertelników, którzy w ten dzień odwiedzali shintoistyczne chramy, aby wypędzić z dusz złe demony i pomodlić się o długie życie w zdrowiu dla swoich pociech. Tradycja niewiele zmieniła się od okresu Meiji. Choć dziś małym Japończykom nie goli się już w niemowlęctwie włosów – a potrafią je mieć naprawdę bujne – chłopcy w wieku trzech lub pięciu lat, a dziewczynki w wieku lat trzech lub siedmiu, tłumnie odwiedzają chramy. Często po raz pierwszy w życiu przyodziani  są w kimono, którego ceny potrafią być tak wysokie, że większość mieszkańców Cesarstwa woli je wypożyczać niż kupować. Jak podaje jedna z wypożyczalni, cena wypożyczenia kunsztownego dziecięcego stroju na „dwa dni, jedną noc” rozpoczyna się od 18,900 jenów dla chłopców za hakamę i 9,800 jenów dla dziewczynek za kimono.

Strój jest szalenie istotny, gdyż prócz tradycyjnych modłów równie ważnym rytuałem są zdjęcia. W roli paparazziego najczęściej występuje obwieszony aparatami ojciec rodziny, elegancko ubrana matka z dyskretnym elektronicznym gadżetem pod kolor garsonki albo przypadkowy…cudzoziemiec. Tak jak autorka tego artykułu, która po 17 latach spędzonych w Japonii nadal nie może się napatrzyć na małe dystyngowane księżniczki, mieniące się wszystkimi kolorami tęczy, złotem i srebrem. W przeciwieństwie do niesfornych i nieświadomych powagi dnia potomków samurajów, księżniczki chętnie pozują do zdjęć, zwłaszcza gdy zachęcone szczerym komplementem zauroczonej gaijinki - weteranki. Tym bardziej, gdy przemówi ona nagle ludzkim japońskim głosem, jak karp w Boże Narodzenie.

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Podróże

  • 1
  • 2
  • 3
Ekspedycja samochodowa Kraków - Tokio

Ekspedycja samochodowa Kraków - Tokio

Czy możliwe jest dotarcie do Japonii samochodem? Na pewno tak, w końcu wielu się to udało i to dużo wczesniej... Więcej

Krakowskie Słowianki w Japonii

"Dzisiaj młodzi ludzie rzadko wybierają kulturę ludową jako pasję. W "Słowiankach" tańczą, śpiewają  i grają na ludowych instrumentach osoby, które... Więcej

Nagoja-miasto XXI wieku

Nagoja-miasto XXI wieku

Nagoja jest jednym z tych japońskich miast, które każą mi żałować, że los pchnął mnie do Tokio. Nie twierdzę, że... Więcej

Bez komentarza

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się