Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 178
A+ A A-

Pierwsza Dama związana z Dalekim Wschodem

Oceń ten artykuł
(8 głosów)
Najlepiej wykształcona, mówiąca biegle kilkoma językami Pierwsza Dama Rzeczpospolitej Polski, Maria Kaczyńska była z zawodu ekonomistą zajmującym się Dalekim Wschodem. Jako magister nauk ekonomicznych w 1966 roku podjęła pracę w Instytucie Morskim w Gdańsku, gdzie pracowała w pracowni badań koniunkturalnych. Prowadziła badania perspektyw rozwoju rynków frachtowych na Dalekim Wschodzie. 

Po urodzeniu córki, Marty w 1980 roku i po urlopie macierzyńskim Maria Kaczyńska nie wróciła do pracy w instytucie, lecz pracowała jako korepetytorka i tłumaczka. Znała język angielski i francuski, porozumiewała się także w językach hiszpańskim i rosyjskim. Była jedyną pierwszą damą, która mogła samodzielnie komunikować się w róznych językach podczas podróży zagranicznych.

Mająca miejsce w pierwszych dniach grudnia 2008 roku wizyta pary prezydeckiej w Japonii naznaczona była od początku jakimiś dziwnymi zbiegami okoliczności. Rządowy samolot, znany dobrze feralny TU-154, miał awarię w Ułan Bator, czyli miejscu skąd para prezydencka miała udać się do Japonii i po naprawie, z opóźnieniem przyleciał do Tokio. Znajomi dziennikarze mówili mi, że siedzieli w samolocie z Ułan Bator do Tokio z duszą na ramieniu, bo awaria samolotu była znaczna.

Kiedy przybyli do Tokio cesarz, który miał się spotkać z prezydentem Lechem Kaczyńskim zasłabł. "Pojawiły się tam nawet obawy o życie, co spowodowało wstrzymanie wszelkich funkcji dworu i rodziny cesarskiej, nie tylko cesarza, ale i cesarzowej, następcy tronu i innych jej członków" – powiedziała polskiej prasie ówczesna ambasador RP Jadwiga Rodowicz. Pamiętam, że wiadomości o niespodziewanym zasłabnięciu cesarza były podawane tego dnia jako najważniejsze informacje medialne. Cesarz Akihito przysłał do prezydenta Lecha Kaczyńskiego najwyższego urzędnika swego dworu, który przekazał ubolewanie z powodu odwołania audiencji dla polskiej pary prezydenckiej i w ramach przeprosin przyniósł bukiet kwiatów od cesarzowej. Pani ambasador powiedziała wówczas dziennikarzom, że wysłannikiem cesarza był najwyższy jego urzędnik.- To jest najwyższy urzędnik, prawa ręka cesarza, można powiedzieć odpowiednik szefa kancelarii - dodała. - Fakt wysłania osoby tej rangi, jest czymś nadzwyczajnym, to po raz pierwszy miało miejsce - powiedziała ambasador Rodowicz.

Podczas ówczesnej wizyty w Tokio prezydent Lech Kaczyński odznaczył Krzyżami Komandorskimi Orderu Odrodzenia Polski dwóch mieszkających w Japonii od około 70 lat misjonarzy salezjańskich, cenionych nie tylko za działalność religijną, ale również pracę społeczną. 90-letni wówczas ojciec Nikodem Pisarski pełnił funkcję dyrektora Wyższej Szkoły Techniczno-Elektrycznej. Za wkład w działalność i reorganizację uczelni został w Japonii nagrodzony złotą odznaką Kwitnącej Wiśni. Mieszkający nadal w Jokohamie 99-letni obecnie ojciec Michał Moskwa, nestor polskich misjonarzy w Japonii, zajmował się kształceniem zakonników.Obaj pracowali w wysoko cenionych w Japonii szkołach salezjańskich.

Towarzysząca prezydentowi podczas oficjalnej wizyty w Japonii Maria Kaczyńska miała okazję zapoznać się z kultura kraju kwitnącej wiśni. Wzięła lekcje tradycyjnej kaligrafii u mistrzyni Riki Takahashi i przymierzyła kimono. Opowiadała, że zakładanie kimona trwało aż pół godziny, a ubierała ją specjalistka w tej dziedzinie. Prezydentowa powiedziała później, że była zaskoczona ilością wiązań, a także tym, że pod kimono zakłada się gruby, frotowy pas. Dodała, że było jej ciepło, a cały strój trzymał ją w wyprostowanej pozycji. - Czuje się bardzo po japońsku, muszę robić małe kroczki, bo jestem szczelnie zawiązana - mówiła dziennikarzom Maria Kaczyńska. Dziennikarze pytali, czy wygodnie jej w tradycyjnych japońskich klapkach zori, noszonych razem z kimonem, których koturn jest zazwyczaj nieco krótszy niż stopa. Odpowiedziała szczerze, że nie są "takie niewygodne". Pierwsza dama miała okazję przejśc się w kimonie po ogrodach tradycyjnego ogrodu przy tokijskim hotelu New Otani. Prezentowała się bardzo dobrze. Wyglądała naturalnie, zupełnie jak Japonka. Głównie dlatego, że nie pozowała i była naturalna. Podczas lekcji kaligrafii wykaligrafowała znaki "przyjaźń" i "ręka w rękę", które miały symbolizować dobre relacje między Polską a Japonią.

Mało kto wie, że jeden z najbardziej znanych holenderskich hodowców tulipanów Jan Ligthart, który zajmuje się hodowlą tych kwiatów od dzieciństwa, czyli od 14. roku życia, nadał w tym samym roku kremowej odmianie swoich kwiatów imię „Maria Kaczyńska”. Przygotowanie odmiany zajęło mu 18 lat i chciał ją poświęcić jakiejś szczególnej osobie. Inicjatorem nadania nowej odmianie tulipana nazwiska polskiej Piewszej Damy był ambasador holenderski w Polsce Mrnix Krop. Odmiana tulipana została zarejestrowana przez Holenderskie Królewskie Powszechne Stowarzyszenie Cebulek Kwiatowych jako jedna z 4500 odmian tulipanów. Nadanie nazwy odmianie odbyło się w obecności Marii Kaczyńskiej jeszcze przed wyjazdem do Japonii, we wrześniu 2008, w ogrodach Ambasady Królestwa Niderlandów w Warszawie. Wręczona pierwszej damie cebulka miała numer 00001, ale otrzymała również jednego "swojego" tulipana w szklanej donicy. Maria Kaczyńska była pierwszą osobą z Polski, która została w ten sposób uhonorowana, choć Holendrzy nadali już polskie imiona pięknym odmianom swoich tulipanów. Są więc: Irena Sendlerowa, Generał Stanisław Maczek, Preludium Chopina i Mikołaj Kopernik. Maria Kaczyńska została pierwszą żyjącą Polką uhonorowaną nazwą tulipana. W podobny sposób uhonorowane zostałały tylko nieliczne pierwsze damy: Hilary Clinton, Laura Bush i Bernadette Chirac.
Dorota Hałasa

3 komentarzy

  • Dorota Hałasa

    Tak to prawda

    Dorota Hałasa Link do komentarza
  • Maciek

    W polskich mediach wyśmiewano nie tylko awarię samolotu, ale także fakt, że Cesarz najwidoczniej nie chciał się spotkać z naszym Prezydentem. Smutna sprawa. Jestem pełen uznania zarówno dla ś.p. Marii Kaczyńskiej, jak i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - ty byli zupełnie inni ludzie, niż aktualnie nami rządzący.

    Maciek Link do komentarza
  • Maciek

    W polskich mediach wyśmiewano nie tylko awarię samolotu, ale także fakt, że Cesarz najwidoczniej nie chciał się spotkać z naszym Prezydentem. Smutna sprawa. Jestem pełen uznania zarówno dla ś.p. Marii Kaczyńskiej, jak i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego - ty byli zupełnie inni ludzie, niż aktualnie nami rządzący.

    Maciek Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się