Błąd
  • JUser::_load: Nie można załadować danych użytkownika o ID: 194
A+ A A-

Z kurzego jajka wiewiórka

Oceń ten artykuł
(1 głos)
Jedną z przymusowych"atrakcji" w mojej firmie jest nauka parzenia herbaty. Godzinna lekcja, w czasie której trzy z sześciu osób (tyle akurat może bezstresowo ogarnąć mistrz ceremonii vel sensei) przygotowują i serwują utrzepaną na pianę bambusowym pędzlem herbatę, a pozostałe trzy wcielają się w gości-degustatorów. I na odwrót. Czekając na osławiony mulisty płyn, goście są częstowani tradycyjnymi słodyczami, a jeszcze przed, raczeni są gadkami o przyrodzie.

Temat gadki zmienia się wraz z porą roku. Nie mając "pod ręką" prawdziwego krajobrazu, można posiłkować się kakezu, czyli oszczędnym w wyrazie acz pięknymi obrazem, który rozrolowując wiesza się na ścianie. Po wymianie szeregu nieodzownych uprzejmości, konsumpcji ciasteczek (które stają w gardle ze strachu przed senseiem- czy nie popełniło się jakiejś karygodnej gafy tudzież niestosowności), przychodzi kolej na herbatę, która to znowu degustowana jest po całym szeregu jeszcze bardziej nieodzownych i szerszych w wachlarzu, uprzejmości. Należy byc uprzejmym i uniżonym w stosunku do osób siedzących obok, mistrza ceremoni, a w końcu i naczynia, z którego dane nam jest kosztować herbatę. Jest jej może ze trzy łyki, ale to w końcu nie o picie chodzi. Jeszcze raz o krajobrazie i elektryzująca godzina dobiega końca... Uffff...

Chińska herbatkaChińska herbatkaI pomyśleć, że tradycja picia/parzenia herbaty, jak wiele innych, ma swoje korzenie w sąsiednich Chinach. Tam wygląda to  jednak  zupełnie inaczej: herbatę zaparza się z liści, a nie z proszku,  i parokrotnie powtarza się zalewanie i zlewanie gorącą wodą aż do uzyskania optymalnego aromatu i smaku. W chińskiej ceremoni herbaty  to właśnie HERBATA jest głównym gwoździem programu. Japońska ceremonia celebruje już nie herbatę jako taką, a cały szereg zachowań osób wokół niej zgromadzonych. Pierwszorzędna maccha (sproszkowana zielona herbata), wspaniała woda i odpowiednia jej temperatura nie podlegają naturalnie dyskusji, lecz są jakby dopiero zaczynem do całej ceremonii, a nie jej punktem kulminacyjnym...

Pierwsza była chińska kura, potem jajo, z którego wykluła sie ni mniej ni więcej a japońska wiewiórka. I kura, i wiewiórka poszły swoimi ewolucyjnymi drogami. A mi pozostaje dodać, że kocham herbatę i chińską, i japońska. Owari :)

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się