A+ A A-

Japonia – mekka dla architektów

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Z architektem Jackiem Ewy rozmawiają Hanna Kazahari i Fabiola Tsugami


Jacek Ewy (ur. w 1957 w Krakowie). Laureat Honorowej Nagrody SARP 2009. Od 1987 roku współpracuje z Krzysztofem Ingardenem jako architekt - od roku 1991 w formacji „JET Atelier”, a od 1998 jako „Ingarden & Ewý, Architekci”. Biuro Ingarden & Ewý zaprojektowało Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie zrealizowane we współpracy z japońskim architektem Aratą Isozaki (1994), ambasadę Polski w Tokio (2001), pawilon Polski na wystawie EXPO 2005 Aichi (2005), Małopolski Ogród Sztuki (2012),oraz wiele krakowskich obiektów: pawilon wystawowo-informacyjny Wyspiański 2000 (2007), centrum biurowe Rondo Business Park (2008), Ogród Doświadczeń w Parku Lotników (2008), bibliotekę Uniwersytetu Papieskiego (2010). Obecnie w Krakowie powstaje Centrum Kongresowe ICE, prestiżowa inwestycja Urzędu Miasta Krakowa autorstwa Ingarden & Ewý.

Jesteś w Japonii już po raz czwarty. Co tak pociąga znanego architekta w tym kraju?


Japonia to mekka dla architektów, kraj w którym powstają czołowe obiekty i gdzie pracuje szereg gwiazd architektury światowej klasy, tak zwani „starchitekci”. Wraz z moim wspólnikiem, Krzystofem Ingardenem, miałem przyjemność pracować z Aratą Isozakim oraz z Kengo Kumą. Każdy architekt, który przyjeżdża z Polski, będzie chciał zobaczyć dzieła Araty Isozakiego, Kengo Kumy, Toyo Ito czy Tadao Ando. Na temat Tadao Ando, jak pójdziesz do księgarni, jest cała półka książek i albumów.

W Japonii widzę umiłowanie piękna na każdym kroku, każde drzewo w przydomowym ogródku to już jest prawie rzeźba i widać, że ktoś włożył wiele serca w jej ukształtowanie. Aiko Miyawaki, rzeźbiarka związana z Isozakim, robi rzeźby ze stalowych prętów zawieszonych w przestrzeni – to jest sztuka światowej klasa (jedna z jej rzeźb jest w posiadaniu Muzeum Manggha).  Wracam właśnie z Kanazawy, gdzie zachwycałem się Muzeum Sztuki Współczesnej XXI wieku – dzieło Sanaa, słynnego tandemu architektów Kazuyo Seijimy i Ryūe Nishizawy, którzy dostali Nagrodę Architektoniczną Pritzkera, czyli takiego architektonicznego Nobla. To są obiekty dla których znawcy tematu przyjeżdżają do Japonii podziwiać je na równi z Kioto i ogrodami. Isozaki, Kuma, Ito, Ando, Seijima i Nishizawa to top światowy, pierwsza szóstka architektów na świecie. Dla mnie to oni są numerem jeden.

Ale Kanazawa to takie drugie Kyoto, miasto, które kojarzy się ze starą Japonią – tu znajduje się jeden z trzech najbardziej znamienitych ogródów japońskich, Kenrokuen; zamek z 1583 roku, dawna siedziba klanu Maeda, władców prowincji Kaga; stara dzielnica gejsz i herbaciarni Chaya czy Nagamachi , dystrykt zabytkowych samurajskich domostw…

Wychodząc z tego pięknego ogrodu Kenrokuen, tuż obok Muzeum Sztuki Współczesnej XXI wieku Sanaa, widzę bardzo silny zwiazek między jednym a drugim. Pomimo, że są to zupełnie inne przestrzenie. Przechodzisz z tradycyjnych ogrodów do tej nowoczesnej architektury i czujesz, ze coś je łączy. Z kolei w mieście takim jak Tokio przestrzeń jest zabudowywana bez żadnego planu. Dzieje się to spontanicznie i buduje się tak gęsto i wysoko, jak to tylko możliwe, aż powstaje swego rodzaju dżungla miejska, która pozostaje w kontraście do tych przepięknych ogrodów. Nie wiem, czy to jest dobrze czy źle, ale to jest  jakaś konieczność. Proces, który doszedł do takiego punktu, gdyż jest tak dużo ludzi, którzy potrzebują mieszkań. Poza tym myslę, że ludzie żyjący w tej dżungli miejskiej bardzo dobrze się tu czują. Kiedy widzimy na tej ulicy (rozmawiamy w Shinjuku, Kabukicho- przyp. autorek) ludzi, którzy tutaj spacerują, rozumiemy, że należą oni bardziej do tej przestrzeni niż do tamtych ogrodów. Natomiast tamto, to jest świat miniony, który powinniśmy zachować i o niego dbać, ale to jest tak jak z ubiorami - moga się nam podobać fraki, ale tak się dzisiaj nie ubieramy.

Po raz pierwszy jesteś w Japonii prywatnie, nie zawodowo. Wiemy, że nie podążałeś utartym turystycznym szlakiem wiodącym przez Nikko, Kyoto i Hiroshimę…

Tak, tym razem to wakacje rodzinne. Jestem tu z kuzynem oraz z naszymi żonami. Po raz pierwszy podróżuję po Japonii samochodem, dzięki czemu mogłem dotrzeć do takich niezwykłych zakątków jak Półwysep Noto, który cały zjechaliśmy wzdłuż jego linii brzegowej. Taka podróż nie byłaby możliwa publicznymi środkami lokomocji – pociąg dojeżdża jedynie do Wajima.
Oprócz słynącej z wyrobów z laki Wajimy byliśmy m.in. na słynnych tarasach ryżowych Senmaida, w przepięknym, lecz opustoszałym kompleksie świątyń Myojo-ji, i w Suzu, gdzie oglądaliśmy jak rzemieślnicy solni-paludierzy kultywują ręczne pozyskiwanie soli morskiej. Zwiedziliśmy także Kanazawę, a w drodze powrtonej, aby uniknąć korków na autostradach przy wjeździe do Tokio przejechaliśmy przez góry z Otsuki do Okutamy. Górska droga była nieprawdopodobnie kręta, wąska i najwyraźniej prawie nieuczęszczana, bo na szczytach w wieczornej mgle natknęliśmy się na małpy.

Dzikość japońskiej natury niespełna 40 kilometrów od Tokio zrobiła na mnie chyba największe wrażenie.

A jakie były twoje początki romansu z Japonią?

Od 1991 roku współpracuję z Krzysztofem Ingardenem, z którym założyliśmy wtedy pierwszą firmę. Krzysztof studiował architekturę w Japonii w latach osiemdziesiątych, był tutaj także na studiach doktoranckich i spędził parę lat pracując w pracowni Araty Isozakiego. Jest także konsulem honorowym Japonii w Krakowie. Pierwszym japońskim projektem, jaki zrobiliśmy razem, było Centrum Japońskiej Kultury i Techniki Manggha w Krakowie. Projekt został zainicjowany przez Andrzeja Wajdę, który otrzymaną w 1987 roku nagrodę Kyoto Prize w całości przeznaczył na zbudowanie obiektu muzealnego, w którym możliwa byłaby ekspozycja bardzo cennych zbiorów Muzeum Narodowego w Krakowie. W owym czasie Krzysztof Ingarden pracował w biurze u Araty Isozakiego, który w 1993 roku poparł koncepcję Wajdy i stworzył pierwszy szkic tego projektu, jak również zaproponował konkretną lokalizację nad Wisłą. Zadaniem naszego biura było zaprojektowanie obiektu, nadzorowanie budowy i realizacji. Japończycy, kiedy dowiedzieli się, że Andrzej Wajda przeznaczył na Centrum całą swoją nagrodę z Kioto, zaczęli pomagać w tworzeniu fundacji, której celem byłoby zdobywanie funduszy na budowę. Nasz wybitny reżyser zyskał poparcie zarówno ze strony dworu cesarskiego jak i ze strony związków zawodowych - szczególnie zaangażował się tutaj związek kolejarzy Japan Railways JR. Kolejarze z puszkami przeprowadzali zbiórkę na dworcach koeljowych w całej Japonii. Andrzej Wajda w czasie jednego z pobytów w Japonii też kwestował na dworcu w Harajuku.

Dlaczego Manggha powstało w Krakowie? Przecież Andrzej Wajda mieszka w Warszawie.

Andrzej Wajda pochodzi z Krakowa i ma mieszkanie w Krakowie. Natomiast celem Mangghi było wyeksponowanie znajdujących się w Muzeum w Krakowie XIX - wiecznych zbiorów Feliksa Jasińskiego. Są to japońskie grafiki, które dzięki cudownemu zbiegowi okoliczności przetrwały do chwili obecnej -  Muzeum Przełajskich dzięki panującemu w nim mikroklimatowi miało bardzo dobre warunki do ich przechowywania. Grafiki zostały namalowane farbami naturalnymi, które nie są odporne na światło i na świecie większość tego typu prac uległa już zniszczeniu.

Andrzej Wajda, jako student w czasie wojny, miał okazję obejrzeć wystawę tych grafik w Sukiennicach, zapamiętał je, i kiedy w 1989 roku dostał nagrodę w Kioto, uznał, że właśnie nadarza się okazja, aby  kolekcję pokazać. Krakowski kolekcjoner sztuki stworzył ten zbiór w XIX wieku, w czasach, gdy grafiki japońskie można było kupić w antykwariatach w Krakowie czy Monachium względnie tanio.  Jasieńskiemu udało się zebrać kolekcję 2000 grafik, a umierając pozostawił ją w całości muzeum pod warunkiem, że kolekcja nie zostanie podzielona. Ocalały zbiór okazał się jednym z najcenniejszych i największych na świecie - stąd zainteresowanie Japończyków pomocą przy  przechowywaniu i ekspozycji tych prac. Obecnie grafiki eksponowane są w Muzeum Manggha, gdzie została dla nich stworzona specjalna przestrzeń do ekspozycji, aczkolwiek zgodnie z życzeniem Andrzeja Wajdy, przestrzeń ta jest połączona z obszarem ekspozycji tymczasowych. Zbiór Jasieńskiego jest tak ogromny, że ekspozycja jest na bieżąco wymieniana.

Czy po sukcesie krakowskiej Manghi posypały się kolejne zamównienia?

Następny projekt realizowaliśmy już w Japonii – wygraliśmy konkursu MSZ na budowę ambasady RP w Tokio. Po trzęsieniu ziemi w Kobe stwierdzono, ze ówczesny budynek nie spełnia wymogów bezpieczeństwa i zaistniała konieczność wynajęcia tymczasowego lokum, a w perspektywie wybudowania nowego obiektu ambasady. Myślę, że wygraliśmy konkurs, ponieważ pomimo ograniczonego metrażu terenu pod budowę udało nam się stworzyć dość dużą salę wielofunkcyjną, która pozwala na organizowanie przyjęć i koncertów. Równolegle z realizacją projektu ambasady w Tokio, pracowaliśmy przy tworzeniu japońskiej ambasady w Warszawie, tym razem w oparciu o japoński projekt.

Poza tym kontynuowaliśmy współpracę z Andrzejem Wajdą. W 2004 roku projektowaliśmy Szkołę Języka Japońskiego w Krakowie na terenie działki Muzeum Manggha. To jest nieduży budynek na niewielkiej powierzchni, ale jesteśmy z niego dumni. Oprócz tego, równiez z inicjatywy Wajdy, powstał pawilon herbaciany na działce Mangghi. Posadzono specjalnie sprowadzone z Niemiec bambusy, gdyż wytrzymują one niskie temperatury.

W roku 2005 Krajowa Izba Gospodarcza, która działa w imieniu Ministerstwa Gospodarki, rozpisała konkurs na polski pawilon Expo 2005 w Nagoi, ten konkurs także udało nam się wygrać. Poza tym pracowaliśmy z Japończykami w Polsce - braliśmy udział w tworzeniu fabryki Toyoty w Wałbrzychu i przy paru pomniejszych projektach.

Nad czym pracujecie obecnie?

W tej chwili na terenie Mangghi przymierzamy się do realizacji projektu Centrum Sztuki Dalekiego Wschodu. Będzie ono, podobnie jak Manggha, związane z Muzeum Narodowym. Manggha powstała dla pezentacji zbiorów japońskich, a Centrum Sztuki będzie prezentować inne zbiory azjatyckie Muzeum Narodowego.

Skomentuj

Upewnij się że wypełniłeś wymagane informacje w polach oznaczonych (*).
Podstawowy kod HTML jest dozwolony.

Podróże

  • 1
  • 2
  • 3

Krakowskie Słowianki w Japonii

"Dzisiaj młodzi ludzie rzadko wybierają kulturę ludową jako pasję. W "Słowiankac... Więcej

Hokkaido - wyspa wulkanów i…

Najlepszą metodą podróżowania po Hokkaidō (jak i po całej Japonii) są koleje. Są... Więcej

Japonia pełna tajemnic

Japonia była krajem moich marzeń od dzieciństwa. Już w szkole podstawowej gdyby ... Więcej

Wspomnienia z przełomu starego i…

W Japonii nie obchodzi się hucznie nadejścia nowego roku, może z wyjątkiem dźwię... Więcej

Wspomnienia z przełomu starego i…

23 grudnia są urodziny cesarza. Jest to dobry moment na zdjęcia (jedyny dzień w ... Więcej

Ekspedycja samochodowa Kraków - Tokio

Czy możliwe jest dotarcie do Japonii samochodem? Na pewno tak, w końcu wielu się... Więcej

Wspinaczka na Fujisan

Góra Fuji, nazwana niezgrabnie w języku polskim Fudżijamą, co nie ma związku z n... Więcej

Na podzamczu w Osace

Osaka to trzecie największe miasto Japonii po Tokio i Jokohamie, które liczy sob... Więcej

AutenAzja

Azjobiografia

Jako nastolatka rozczytywałam się w Olgierdzie Budrewiczu i Ryszardzie Kapuścińskim, marząc o zostaniu świecką misjonarką w peruwiańskiej dżungli. Z b... Więcej

Pod koniec świata w Tokio

Dokładnie dwa lata temu zatrzęsło moim światem. Już na dwadzieścia jeden miesięcy przed końcem kalendarza Majów. Świat składał się z dwójki małych chł... Więcej

Azja w anegdocie

Ktoś kiedyś powiedział, że książki dojrzewają jak owoce, co mogło by tłumaczyć moją wielomiesięczną niemoc twórczą. Jeżeli proza jest owocem, to poezj... Więcej

Rok szczura czy rok lesbijki?…

Drodzy Czytelnicy, jeżeli miłość dwojga osób tej samej płci wzbudza w Was nieskrywane obrzydzenie, obraża uczucia religijne lub uważacie, że "homosie"... Więcej

Opowieść nie-wigilijna

Nie do wszystkich dzieci przychodzi Święty Mikołaj. Nie dlatego, że są niegrzeczne, ale ponieważ niegrzeczni bywają dorośli. Bywa tak, że dzieci muszą... Więcej

Gaijin na basenie

Mieszkam już w Japonii od kilku lat, ale po raz pierwszy zdarzyło mi się spędzać okres wakacyjny w Kraju Kwitnącej Wiśni, i to do tego w Tokio, a więc... Więcej

Kobietą być (w Azji)

Uwielbiam robić zdjęcia portretowe. Najlepiej ludziom, których twarze w niczym nie przypominają już niemowlęcej pupy, gładko niewinnej i o głębi wyraz... Więcej

Kochać w Japonii

W japońskiej kulturze miłość istnieje dopiero od około 150-ciu lat. Wtedy to w użycie weszło słowo reriai jako odpowiednik zachodnie­go słowa miłość, ... Więcej

Tokio - Zakopane

Tokio już po raz trzeci w tym miesiącu zamienia się w śnieżną krainę. W zeszły weekend, 8 lutego, spadło na japońska stolicę 27 cm śniegu, najwięcej o... Więcej

Fukushima na talerzu

W ostatnich dniach media japońskie i światowe informują, że od dwóch i pół roku przynajmniej 300 ton silnie radioaktywnej wody, skażonej w procesie ch... Więcej

Pozostań w kontakcie

© 2010 Polonia.JP

Logowanie lub Rejestracja

Zaloguj się